O! Malika…

Ale że tak Malika o Malice? To ponoć najtrudniejsze zadanie. Zgłaszam obecność. Żyję, piszę, czytam. Żyję z pisania albo piszę, by żyć. Kolejność dowolna i prawdopodobnie zależna od losowego dnia tygodnia. W kawiarni szeptali, że od wielu lat dziennikarka związana z kulturą i sztuką, która nie boi się poruszać tematów związanych ze świadomością. Pewnie w afekcie oparów kawy, tej świeżo mielonej, stałam się współzałożycielką ogólnopolskiego wydawnictwa prasowego, a tym samym redaktorką naczelną magazynu Kraft. I o. Kto wie, dokąd doprowadzi mnie ważenie słów. Bycie cyfrową maszynistką. Trzeba iść, gdy wołają. I rozmawiać, gdy o to proszą. Fascynacja jest w cenie.

Można też praktykować jogę, sączyć z fusami lub bez, czytać książki i zgubić się w lesie. To moja recenzja spokojnego życia.